Czy alkohol naprawdę odpręża?
Wielu z nas sięga po alkohol, gdy chce „się zresetować”, odreagować stres czy zapomnieć o trudnych emocjach. To społecznie akceptowany (co mnie bardzo boli) sposób radzenia sobie z napięciem – ale czy rzeczywiście skuteczny?
Z perspektywy odporności psychicznej i każdej innej – zdecydowanie nie.
Co to jest odporność psychiczna?
Odporność psychiczna to zdolność radzenia sobie z trudnościami, elastyczność emocjonalna, siła wewnętrzna i zdolność powrotu do równowagi po stresujących sytuacjach. Oparta jest m.in. na samoświadomości, kontroli emocji i zdolności do podejmowania decyzji w trudnych chwilach.
Alkohol = szybki reset… z wysokim rachunkiem
Tak, alkohol rozluźnia. Chwilowo. Mózg dostaje sygnał „hej, chillujemy”, emocje się rozmywają, świat wygląda lepiej. Problem w tym, że za chwilę Twój układ nerwowy wystawia Ci rachunek…
Dlaczego?
Bo alkohol:
- tłumi emocje, ale nie pomaga ich zrozumieć,
- zaburza sen, a bez snu Twoja psychika leży i … nie ma się dobrze,
- rozregulowuje nastrój (huśtawki gratis),
- utrwala nawyk unikania trudnych sytuacji zamiast ich przepracowania.
Brzmi znajomo?
„Ale przecież to tylko symbolicznie…”
Oczywiście, że jeden drink nie robi z nas psychicznego wraku. Ale jeśli Twoim domyślnym mechanizmem radzenia sobie jest kieliszek (czy butelka…), to coś tu warto przemyśleć.
Odporność psychiczna to nie bycie twardą babką bez uczuć. To umiejętność:
- zauważania, że coś mnie ruszyło,
- radzenia sobie z tym w sposób, który mnie wzmacnia, a nie rozkłada,
- wybierania siebie – nawet jeśli to oznacza konfrontację z dyskomfortem.
A alkohol niestety często działa jak tryb samolotowy dla emocji. Na chwilę nie słychać, ale nic się nie zmienia.
Co zamiast?
Nie, nie każę Ci medytować 30 minut dziennie na zimnej macie. Ale może spróbuj:
- krótkiego pisania – nawet 5 minut „co mnie dziś wkurzyło i dlaczego” potrafi zdziałać cuda,
- ruchu – spacer, taniec – wszystko się liczy,
- rozmowy – z kimś, kto Cię nie ocenia, tylko po prostu słucha.
Podsumowując: warto patrzeć głębiej
Alkohol nie jest dobrym przyjacielem, szczególnie Twojej odporności psychicznej.
Wybieraj siebie. Nawet jeśli to oznacza powiedzenie sobie czasem: „dzisiaj zamiast wina, wybiorę… bycie dobrą dla siebie”.